
mówiąc to.Bill...jak to usłyszał po prostu..się zawiesił i po chwili wybuchnął śmiechem:
Sorrki ,ale muszę odebrać.
.Poprawiłam się szybko i spontanicznie ,z uśmiechem na twarzy otworzyłam drzwi.Patrze ,a w przejściu stoi ...Tom.Spóściłam głowę w dół i zaprosiłam do środka.
.A teraz licze na wasze komcie
.A i zdjęcie dedykowane Karze.Może taki niezbyt świeże ale mi się podoba: